Specyfiki, medykamenty i eliksiry


CZOSNEK

Zabezpiecza przez przeziębieniami, grypą, działa odkażająco, dezynfekująco, zabija pasożyty (np. owsiki), drobnoustroje chorobotwórcze, wirusy, grzyby, wzmacnia organizm, jest naturalnym antybiotykiem, obniża ciśnienie, ma właściwości przeciwnowotworowe.

Jedyną wadą czosnku jest nieprzyjemny zapach z ust po jego zjedzeniu. Zapach ten usuwa zielona pietruszka, korzeń pietruszki, jabłko, mleko.

Jeśli ktoś lubi czosnek – polecam kromkę z masłem, taką normalną. I czosnek nie pokrojony lecz drobno potarty na – koniecznie – plastykowej tarce (ostatnio pojawiły się w sklepach). Potem lekko posolić. Następnego dnia zapachu w ogóle nie ma lub jest bardzo słaby.

Zamiast jedzenia chleba z czosnkiem mogę polecić wino czosnkowe.

25 ząbków czosnku rozgniatamy lub ucieramy na plastikowej tarce (nie może mieć kontaktu z metalem – wyciskacze do czosnku odpadają. Można zmielić w plastikowej maszynce). Wycisnąć sok z 5 cytryn i wymieszać z czosnkiem. Do tego wlać litr przegotowanej, ostudzonej wody. Woda najlepiej nie z kranu, zważywszy na to, co z tego kranu leci, no, chyba, że ktoś ma własną studnię. Zawartość trzymać przez 24-36 godzin w ciepłym miejscu, co jakiś czas lekko wstrząsając. Po tym odcedzić (plastikowe sitko) i płyn zlać do szklanego pojemnika. trzymać w ciemnym pomieszczeniu. Pić kilka razy dziennie po łyżce lub wieczorem – jeden łyk. Można część odlać do małej szklanki i dosłodzić miodem.

Tak wygląda przepis, proponuję na początek zrobić z połowy lub 1/4 składników. Litr takiego „wina” to jest dosyć dużo.

NAPÓJ DROŻDŻOWY

Doskonale orzeźwia i wychładza organizm. Polecany w czasie upałów. Dostarcza organizmowi wszystkie witaminy i mikroelementy zawarte w drożdżach.

0,5 litra wody. 20-25 g drożdży piekarskich (nie instant), 2-3 łyżeczki cukru. Lepiej jest słodzić miodem.

Drożdże rozetrzeć z cukrem, dolać lekko ciepłej wody (max 30 stopni), może być o temperaturze pokojowej. Zostawić na 2-4 godziny.

Może stać pół dnia, nawet cały dzień. W przypadku zbyt ostrego smaku ostrożnie posłodzić (wsypanie cukru rozburza „wygłodniałe” drożdże). Po dosłodzeniu zostawić na 5 minut w celu „przerobienia”. Można przygotować to w butelce plastikowej, co jakiś czas odkręcając nakrętkę lub „wypuścić” z niej powietrze ściskając ją.

NAPÓJ MIODOWO-CYtrYNOWY

Nie pamiętam na co działa. Pewnie ogólnie.

Szklanka ostudzonej wody, łyżeczka miodu, sok z cytryny. Rozmieszać i zostawić na noc, rano wypić.

WINO ALOESOWE

Odmładza, dodaje siły, pomaga osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie, pomaga przy: wrzodach żołądka, dwunastnicy, skurczach mięśni, nerwobólach, bólach reumatycznych, dychawicy oskrzelowej.

Aloes musi być co najmniej 5 letni, musi mieć silne, rozrośnięte i jędrne liście. Przed ścięciem nie należy go podlewać przez 10 dni. Liście przetrzeć wilgotną szmatką i ściąć. Ścięte liście zawinąć w biały papier tak, aby dochodziło do nich powietrze i umieścić na 3 (inne źródło: 5) dni w ciemnym, chłodnym i suchym miejscu. Z liści wycisnąć sok (inne źródła mówią o przemieleniu w maszynce do mięsa lub w sokowirówce, ale doradzałbym ostrożny kontakt z metalem). Sok przelać do szklanego naczynia i wlać tyle samo wytrawnego wina i miodu ile objętościowo było soku. Odstawić na 12 dni w ciemne miejsce. Potem wymieszać, przelać do butelek i dobrze zamknąć.

Inne źródła podają: do soku dołożyć objętościowo taką samą ilość miodu ile zajmuje sok i wszystko zalać czerwonym węgierskim winem w takiej ilości ile zajmuje objętościowo sok z miodem. Lekko wymieszać i zostawić przykryte, nie zamknięte na 12 dni w ciemnym miejscu.

Dawkowanie:
pierwszy tydzień: 3 razy dziennie po łyżeczce
drugi tydzień: 3 razy dziennie po łyżce
pierwszy tydzień: 3 razy dziennie po kieliszku (35 gram)

Dawkowanie (inne źródło):
pierwszy tydzień: 3 razy dziennie po jednej łyżeczce
kolejne 3-4 tygodnie: 1 raz dziennie po 1 łyżeczce
kolejne 3-4 tygodnie: 3 razy dziennie po jednej łyżeczce
Okres kuracji 2-3 miesiące. Picie godzinę przed posiłkiem.

Jeśli ktoś zna inne sposoby (lub podobne) dawkowania proszę o informację.

POSIŁEK WZMACNIAJĄCY ENERGIĘ NEREK

200-250 g czerwonej fasoli (pół opakowania 400 lub 500g)
250 ml wódki
piersi z kurczaka w sumie wielkości pięści

Fasolę na noc namoczyć, odlać. Do szklanego naczynia (może być emaliowane – nie obite) dodawać (dokładnie w tej kolejności):

wódkę, 80 ml wody, fasolę, piersi. Postawić na ogniu, przykryć. Gotować bardzo delikatnie na małym gazie (najlepiej na płytce ceramicznej) minimum 3 godziny (do odparowania wody).

ŚRODKI PRZECIWBÓLOWE

Bóle jamy ustnej, zębów. Ssać kilka goździków.

WODA PO KARTOFLACH

„Woda po odlanych kartoflach jest bezcennym środkiem leczniczym na odmrożenia. (…) W celach terapeutycznych należy ten płyn z kartofli odlać nie do zlewu, tylko do miednicy i wkładać odmrożone fragmenty anatomii w takie gorące, jak można wytrzymać. Bodaj na moment i wyjmować, aż do chwili, kiedy da się potrzymać dłużej. Potem już moczyć do ostygnięcia. Skutek gwarantowany nawet, jeśli odmrożenia są nieco zastarzałe.”
Chmielewska Joanna: Książka poniekąd kucharska, Wydawnictwo „Vers”, Warszawa 2000, s. 180

WODA Z SOLĄ

Tak apropo soli – najlepsza jest ta „brudna” sól, z mikroelementami. Rozpuścić trochę soli w szklance ciepłej (!) wody. Tak żeby była mocno słona (2-4 łyżeczki). Rano, zaraz po przebudzeniu nie połykać śliny (wypluć, w miarę możliwości) tylko przepłukać specyfikiem gardło. NIE PIĆ, tylko porządnie przepłukać, np. połową szklanki na kilka razy. Bardzo dobrze pomaga na bóle i zapalenia gardła.

NA PRZEZIĘBIENIA

Jak już się przeziębimy – robimy co tylko można żeby się tego pozbyć. Proponuję tutaj nieautoryzowany, aczkolwiek wypróbowany sposób.

Kupujemy zioła (poniżej) i 2-3 NATURALNE olejki eteryczne (według kolejności): eukaliptus, świerk, anyż, sosna.
Zazwyczaj jest tak; gdy przeziębiamy się – zaczynamy mieć katar. Potem jest pierwszy dzień taki, że nie wiemy właściwie co z sobą zrobić ani jak się nazywamy. W takim, pierwszym dniu, pod wieczór:
Zagotować w dużym garnku (4-5 litrów) wody. Do wody wsypać następujące zioła:
ziele tymianku (25 gramów)
ziele szałwi (25 gramów)
ziele rumianku (25 gramów)
korzeń mydlnicy (25 gramów)
Proporcje są oczywiście przykładowe, jednak myślę, że takie są najlepsze. 25 gramów jest połową paczki ziół.
Gotować na małym ogniu (tylko żeby się ruszało) ok. 30 minut. Zgasić gaz i zostawić na 30-60 minut do lekkiego wystygnięcia.
Wieczorem, kiedy już nie mamy nic do zrobienia – robimy sobie kąpiel. Do wanny nalewamy trochę wody o temp. 35 stopni. Wlewamy do niej zioła (przez sitko). Resztę ziół możemy przepłukać w wodzie, która się leje do wanny. Rozbieramy się i wchodzimy do wanny. I ustawiamy lejącą się wodę tak, aby woda w wannie miała 40 stopni celsjusza. Chłodniejsza na początek ma nam pomóc wejść do wanny. Woda w wannie po nalaniu ma mieć 40 stopni. Jeśli w łazience jest chłodno – włączyć grzejnik. W łazience dobrze jest mieć wtedy 22-24 stopnie.
Jeśli mamy nawilżacz parowy (ciepła para) – wstawiamy go nieco wcześniej do łazienki. Jeśli nie mamy – wstawiamy na kuchence przenośnej gotującą się wodę w garnku (UWAGA NA PRĄD!). Coś ma wytwarzać parę przez całą naszą kąpiel, a nawet nieco wcześniej. Do tego nawilżacza (gotująca się woda) wlewamy co 10-15 minut ok. 5-8 kropli z kolejnych olejków eterycznych. Powtarzamy aż do końca kąpieli (eukaliptus-świerk-anyż-eukaliptus-świerk-anyż itd.). Dobrze jest mieć przygotowaną poniższą herbatę (ok. 0,5 litra) i pić ją powoli. Mniej więcej pół litra powinno się wypić w czasie kąpieli. Herbata też gorąca.
Kąpiemy się tak długo, aż zaczniemy powoli odczuwać, że woda staje się chłodna. Kąpiel powinna trwać 1-1,5 godziny. NIE używamy: mydeł, szamponów, żelów do kąpieli, odżywek itp. Po kąpieli nie płuczemy się tylko wycieramy i po chwili wchodzimy do ciepłego łóżka. Jeśli ktoś ma koc czy poduszkę elektryczną – dobrze jest włączyć. Wygrzać się porządnie (ale bez przesady).
Na następny dzień katar jest wspomnieniem.

NA PRZEZIĘBIENIA 2

Może jako produkt pomocniczy:
8 gramów zielonej herbaty (np. Silver Moon)
2 cytryny
3-4 łyżki miodu
1,5 – 1,6 l wody

Do szklanego naczynia (np. dzbanek żaroodporny ) wsypujemy listki zielonej herbaty. Gotujemy wodę i czekamy chwilę by ostygła (80-90 stopni). Zalewamy herbatę. Po 10-20 minutach wlewamy wyciśnięty sok z 2 cytryn i dosładzamy miodem. Miodu wychodzi trochę dużo – średni słoiczek na 3-4 herbaty. Herbata zazwyczaj smakuje – chyba, że ktoś nie lubi. Wzmacnia system odpornościowy, pomaga przy leczeniu przeziębień. Po paru herbatach przestaje smakować – organizm mówi, że już mu wystarczy.

OLEJ RYCYNOWY

Olej rycynowy doskonale odżywia włosy. Można smarować brwi, rzęsy albo włosy. Najlepiej na noc. Myjemy włosy i podsuszamy (najlepiej poczekać, nie suszarką). Rycynę nagrzewamy – ma być porządnie ciepła. Nakładamy rycynę na włosy np. szczoteczką do zębów, wcieramy ją w skórę głowy. Ubieramy na głowę np. starą czapkę albo coś, co będzie trzymać ciepło i włosy razem. Idziemy spać. Rano myjemy włosy mocno ciepłą wodą. Powtarzać co tydzień. Jeśli ktoś wytrzyma co najmniej pół roku – będzie przypominał lwicę. Szczoteczką po smarowaniu nie myjemy zębów – kupujemy nową.

NA KATAR i inne podobne

„Jeśli złapie nas katar-monstre, nos i zatoki mamy zapchane radykalnie, z zapuchniętych oczek łzy nam ciekną, a w głowie czujemy jakby pęczniejące trociny, powinniśmy zrobić sobie parówkę. Do dużej miednicy należy wsypać po 2 łyżki suszonych ziół: rumianku, szałwi, tymianku, mięty i kwiatu lipowego. Wskazane jest nakapać w to 4 krople olejku eukaliptusowego. Zagotować cały czajnik wody. Zarzucić na głowę wielki ręcznik kąpielowy, miednicę postawić na sedesie, usiąść przed nią na krawędzi wanny, wrzątek z czajnika wlać do ziół i natychmiast nachylić się nad tym, okrywając szczelnie ręcznikiem siebie razem z miednicą. Wdychać parę, najpierw ustami, bo nos cały czas mamy jeszcze zatkany, a potem już nosem, odtykającym się stopniowo. Nader użyteczna jest w tym momencie chustka do nosa, ściskana w garści. Owszem, przyznaję, że pierwsza chwila jest zupełnie okropna, ale opłaca się uczynić wysiłek. Proces wdychania trwa około dziesięciu do piętnastu minut. Później wszystko stygnie i para przestaje lecieć. Za to zaczyna nam lecieć z nosa i w całej głowie czujemy niebiańską ulgę. Owijamy sobie tę głowę ciepłym szalikiem, żeby jej zbyt szybko nie oziębić, a po paru godzinach powtarzamy zabieg. Bywa, że nie musimy, jeden raz wystarcza, jeśli jednak dolegliwość wykazuje większy upór, odwalamy całą robotę trzy razy dziennie. Sedes i wanna nie są urządzeniami niezbędnymi, można stawiać miskę i siadać na czymkolwiek innym, pod warunkiem, że będzie to miało właśnie taką wysokość. Obecność osoby drugiej znacznie ułatwia operację, bo osoba leje wodę i zajmuje się czajnikiem, my zaś możemy poświęcić całą uwagę ręcznikowi i parze. Przy okazji: taka parówka doskonale robi na cerę. ”
Chmielewska Joanna: Książka poniekąd kucharska, Wydawnictwo „Vers”, Warszawa 2000, s. 169