Odchudzanie


Któż tego nie zna? Odchudzamy się od nowego roku, od początku miesiąca, od poniedziałku. Niektóre panie odchudzają się przez całe życie. Co ciekawe – nigdy nie – od teraz.

Sposobów na odchudzanie jest wiele. Mniej-więcej tyle, ile osób. Nie będę tu pisał o tym, że ktoś po zimie chce stracić jakieś 2 kg i je owoce i biega, bo nie to jest tematem tej strony. Napiszę o tym, jak to niektóre „cudowne” preparaty kuszą ludzi i jak proste jest odchudzanie.

Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że w otyłości nie jest problemem otyłość. Problemem są nawyki żywieniowe oraz rodzaje pożywienia. Pisałem o tym w „tycie”. Oczywiście są ludzie, którzy po zjedzeniu kiszonego ogórka utyją 2 kg, ale to już jest inna rzecz.

Chciałem tu napisać o „cudownych” preparatach, które robią wszystko co trzeba. Wystarczy jeść 8 tabletek dziennie i NIC WIĘCEJ nie trzeba robić. Można jeść dokładnie to samo co się jadło. To tak jakby ktoś złamał nogę, poszedł do lekarza, lekarz założyłby mu gips i powiedział – może pan nadal jeździć na nartach. Mniej-więcej taki sam efekt. Odchudzanie nie może się zacząć od wybrania lekarstwa. Musi się zacząć od MYŚLENIA, że ktoś chce być chudy. Co więcej – dlaczego tego chce. Do tego powinna być OBIEKTYWNA opinia czy naprawdę ktoś taki ma nadwagę. Bo jeśli ktoś wygląda normalnie, a chce schudnąć dlatego, że szkieletowata koleżanka jest chudsza – niech sobie da spokój. Da spokój i przekona SIEBIE, że odchudzanie nie jest tak bardzo konieczne.

Odchudzanie z innej strony. I znowu „cudowne” preparaty. „Utracisz 8 kg w pierwszym tygodniu i kolejne 5 kg w kolejnym”. Jeśli ktoś chce tak naprawdę schudnąć niech sobie nie pozwala na utratę więcej niż 0,5 kg dziennie, a najlepiej nie więcej niż 1 kg, maximum 1,5 kg tygodniowo. Tygodniowo, nie dziennie. Tylko w taki sposób uda nam się schudnąć na dłuższy okres nie powodując przy tym spustoszenia w organizmie. Większe tempo chudnięcia może skończyć się w szpitalu po ostrej zapaści. Nie tyliśmy w tempie 1 kg dziennie, więc dlaczego nagle zmuszamy się do odchudzania w tempie kilka do kilkanaście razy szybszym niż tyliśmy. Utrzymując takie tempo jedynie zrobimy sobie krzywdę, a w kilka dni po „odchudzaniu” rzucimy się na jedzenie. I może uda nam się nie zrobić sobie krzywdy. Jeśli ktoś się chce naprawdę odchudzić nie robiąc sobie przy tym krzywdy niech się zastanowi dlaczego przytył i niech się odchudza np. dwa razy krócej niż tył. Np. ktoś przytył w 2 miesiące 5 kg. To teraz niech się odchudza te 5 kg w miesiąc. Dla osób wprawnych w liczeniu wyjdzie 170 gramów dziennie. Jest to łatwe do uzyskania i całkowicie bezpieczne. Kto się chce szybko odchudzić, a dokładniej – stracić wagę – niech sobie weźmie nożyczki i utnie nogę. Straci na wadze jakieś 20% czyli np. 15 kg w ciągu kilku minut (w zależności od tego jak ostre ma nożyczki). Efekt nie do pobicia.

Jeszcze jedna rzecz. Swoją droga ciekawe zjawisko. Istnieje takie powiązanie – zazwyczaj osoby otyłe są osobami typu: „nie wyrzucę tego, bo to się jeszcze przyda”. Osoby takie nie tylko gromadzą zapasy w swoim organizmie, ale również „zapasy” w domu (szafie itp.). W takim domu znajdziemy 4 żelazka (tylko jedno działa, ale w drugim wystarczy wymienić grzałkę, w trzecim tylko termostat jest popsuty i grzeje bez przerwy i tak dalej. 2 odkuracze, kilka zestawów wyczerpanych baterii, bo do czegoś się mogą przydać. Tony śrubek, nakrętek i kosmetyków.

Takim osobom trzeba powiedzieć jedno. Jeśli chcesz się odchudzić zrób porządek w szafie (biurku, kuchni, łazience, mieszkaniu…). Ale nie taki, że z szafy wyjmiesz to, w czym nie chodziłeś od 5 lat i włożysz to do pawlacza. Trzeba się tego pozbyć – oddać potrzebującym lub (jeśli się już do niczego nie nadaje) wyrzucić albo potargać i zabrać na szmaty – jeśli ktoś naprawia sobie samochód czy motor wie, że takie szmaty są zawsze potrzebne. Wtedy można zacząć odchudzanie.