Dziecko – „O co mu chodzi???”


Ten rozdział jest kierowany zwłaszcza do matek małych dzieci. Na tyle małych, że nie bardzo potrafią powiedzieć o co im chodzi.

Temat ów nasunął mi się podczas wizyty u młodej mamy. Niemowlę leżało na kocyku i bawiło się w syrenę okrętową, a mama z rezygnacją powiedziała, że ona nie ma pojęcia o co mu chodzi. Jedzenia nie chce, na ręce nie chce, pieluchę ma suchą i nie wiadomo co chce.

Gdyby mamy tak naprawdę nie wiedziały co chcą niemowlęta to już dawno bylibyśmy gatunkiem wymarłym. Jednak jakoś żyjemy i – co gorsza – wypieramy liczebnością inne gatunki.

To co napiszę będzie bardziej dla mam, gdyż one mają coś takiego jak instynkt. Coś, co mówi im co mają zrobić i co się w danej chwili dzieje z dzieckiem, nawet jeśli są daleko. Tata też ma coś takiego jednak o wiele słabsze, co nie znaczy, że nie będzie wiedział. Czasem będzie wiedział lepiej niż mama.

Kiedy już wyczerpaliśmy wszystko co nam przychodzi do głowy, a nadal nie wiemy o co chodzi proponuję jeszcze jeden sposób. Po pierwsze wyciszyć się. Nie myśleć o tysiącach rzeczy na raz – przynajmniej przez chwilę. Wziąć dziecko na ręce albo dotknąć je albo patrzeć na nie. Zapytać się dziecka w myślach (albo powiedzieć, ale raczej cicho, nawet szeptem):
czy jesteś głodny
czy jest ci zimno
czy chcesz się pobawić
czy chcesz być na rękach
czy coś cię boli
itp.

Starajmy się zadawać pytania na które można uzyskać odpowiedź TAK lub NIE. I po każdym pytaniu pierwsza myśl, jaka przyjdzie do głowy – będzie odpowiedzią. Oczywiście nie stu-procentową. Jeśli po pytaniu czy jesteś głodny przyjdzie nam na myśl nalewka babuni nie lećmy do piwnicy po zakurzoną butelkę i nie usiłujmy nałożyć na nią smoczka.

Czasami na pytanie nie uzyskamy odpowiedzi. Wtedy należy przestać pytać lub zapytać później. Zadając to samo pytanie po raz kolejny uzyskamy jedynie sprzeczne odpowiedzi za każdym razem. Tak to już działa. Możemy nawet myśleć obrazami (np. kąpiel) ale na tyle jasno, żeby dziecko mogło to zrozumieć. Nie myślimy o wirującej trubinie prądotwórczej kiedy chcemy się zapytać czy podgrzać mleko na kuchence elektrycznej. To taki głupi przykład, ale musimy myśleć jak dzieci. Wtedy nam się uda.

Jeśli udaje nam się uzyskać właściwe odpowiedzi na proste pytania możemy spróbować nieco bardziej skomplikowanych:
co chcesz jeść
gdzie cię boli
do kogo chcesz iść na ręce
itp.

Jeśli będziemy tego używać po jakimś czasie dojdziemy do umiejętności zadawania pytania w każdych warunkach, właściwie nie zauważalnie dla otoczenia. Czasami ludzie nie potrafią zrozumieć dlaczego pytamy się niemowlaka co chce.